Wiecie co dziwnie się czuję. Jest 19.40 jak zaczynam pisać posta, a moje dziecko śpi już od 20 minut, męża nie ma i w sumie nie wiem co ze sobą począć :)
Dziś wstałam prawą nogą. Humor i samopoczucie zdecydowanie lepsze. Dzień spędziłyśmy bardzo aktywnie. Od rano rehabilitacja poprzez zabawę i tak aż do pierwszej drzemki :) Później chwila dla siebie -> patrz matka miała czas umyć i wysuszyć włosy. A potem się zaczęło.
Wstyd się przyznać, ale dopiero dziś zapisałyśmy się do ortopedy na analizę chodu Zuzi! Mimo, że Zuzia chodzi już od 3 miesięcy sama. Strasznie źle się z tym czuję, że tę sprawę zaniedbałam, ale zupełnie wypadło mi to z głowy. Na szczęście termin mamy na 21 sierpnia.
W ramach małego poprawiacza humoru matka kupiła córce kolejne dwie cudowności. Czuję, że jesień do nas szybko zawita, a o dziwo Zuzia nie ma bluzek z długim rękawem. Dlatego zakupiłam jej bluzową sukieneczkę i śliczną, elegnacką bluzeczkę z kokardką :) Oczywiście wszystko w Zarze. Na jesienną kolekcję zbrankrutuję daję słowo!
A wczoraj był dzień dobroci dla mamy. Mąż był taki dobry i kupił żonce bluzkę, sukienkę i sweter :) Kochany!
Zuzanka wczoraj oprócz kiełbasy z grilla, śniadania i mleka na kolacje nie zjadła niczego więcej, także dziś obowiązkowo musiała zjeść obiad. Udało się zjadła słoiczek i to cały. My jadamy tylko HIPP.
Po południu oczywiście króciutka drzemka. Po drzemce znów rehabilitacja poprzez zabawę i ogień na powietrze. Jakie było nasze zdziwienie, gdy wychodzą z domu spotkałyśmy mojego dziadka, który akurat się do nas wybierał. Całą trójeczką wybraliśmy się oczywiście do "naszego" parku pod PKiN. Zuzia uwielbia oglądać biegające tam psy i ganiać po trawie. Choć ostatnio ulubionym miejscem do zabawy jest boisko pod PKiN.
Moja córka chyba będzie inżynierem, bo dziś rozmontowywała kosz do gry w koszykówkę. Cwaniara odkręciła śrubę i zdjęła podkładki. Później nimi się bawiła oczywiście :)








0 comments:
Post a Comment