Dziękuję Wam Kochane za miłe słowa! Niestety jeszcze nie wróciłam do pełni sił i nadal czuję, że jeszcze jakaś cholera siedzi w mojej głowie :/
Weekend minął nam bardzo szybko. Jak zwykle za szybko! Był to weekend nauki samodzielnego jedzenia. Wcześniej jakoś tego nie robiłam, ale tym razem Zuza dostała do ręki widelek, a innym razem łyżkę. No muszę Wam powiedzieć, że całkiem nieźle jej idzie takie jedzenie :)
Dziś wybraliśmy się na spontaniczny grill na Wisłę. Szybki telefon do dziadka, czy jest chętny i ogień. Wybraliśmy się nieco okrojonym składem, bo rodzice smażą się na południu Hiszpanii :) Daliśmy radę, choć nie mieliśmy podstawowych "narzędzi" grillowych (talerzyków, sztućców :))!
Mam nadzieję, że Wasze weekendy były równie udane :)
Trzymajcie kciuki, żeby jutro wstała prawą nogą!! :)






0 comments:
Post a Comment