Ten dzień, ta data

Ten dzień, ta data zostanie w mojej pamięci do końca życia. Zostanie ze mną na zawsze.


Dokładnie rok temu dowiedziałam się, że mam niepełnosprawne dziecko. 

Mój świat się zawalił. Nie wiedziałam co ze sobą począć, a słowa naszej doktor zostały zapisane w mojej głowie na zawsze.

"Niestety nie mam dobry informacji. Zuzia ma dużą wadę słuchu. Jest niepełnosprawna."

Pamiętam dokładnie przebieg tej wizyty. Moją mamę czekającą za drzwiami gabinetu. Tą nicość i bezsilność. Łzy same mi leciały, nie potrafiłam nad nimi zapanować. Dostałam szczegółowe informacje co mam teraz robić, ale to było tak jakby ktoś mówił do mnie po chińsku. 

Kiedy wyszłyśmy z przychodni, Zuzanna usnęła. Moja mała, śliczna córeczka spała i nic nie słyszała, a ja musiałam wykonać jeden bardzo trudny telefon. Telefon do męża. Nie było łatwo. Powiedziałam.

Od tej pory wszystko było inne. Zuzia, mimo, że ciągle taka sama, taka inna się zrobiła. Musiałam, musieliśmy się oswoić z tą sytuacją. Zmierzyć się z tym co nas czeka. Z tą całą niewiadomą. 

Teraz po roku, kiedy swoje przeszliśmy, wiemy, że nasza decyzja była słuszna. Decyzja o wszczepieniu implantu ślimakowego. I choć Zuzanna jeszcze nic nie mówi, reaguje. A to na razie jest największa nagroda dla nas. Słyszy i to coraz więcej. Reaguje na dźwięki, na swoje imię. Tańczy. Śmieje się. Nie rozumie zbyt wiele, bo ma 5,5 miesiąca. Wiem, że zacznie mówić. Wierzę w to z całych sił. Nie ma innej opcji. Teraz jestem silna, bo widzę jaka silna jest Zuza. To wszystko co robię, co robimy ma sens. 

I choć moja córka jest niepełnosprawna, wierzę w to, że pokonamy tą jej niepełnosprawność i będzie żyć jak inni!

Kocham Cię Najdroższa i bądź dalej taka uparta i silna jak do tej pory!!! :***

  • Digg
  • Del.icio.us
  • StumbleUpon
  • Reddit
  • RSS

0 comments:

Post a Comment