Siniaki

A wszystko zaczęło się wtedy, gdy Zuzanna postanowiła sama wstać. Choć w sumie teraz już nie pamiętam za dobrze, bo może jak usiadła.

Chodzi tu o tytułowe siniaki.

Kto zna Zuzannę ten wie, że to diabeł, czort, szatan, tajfun! To dziecko nie usiedzi w miejscu. Ciągle gdzieś, a co za tym idzie? Nie patrzy pod nogi i tym samych katastrofa gotowa. No nic na to nie poradzę, to żywe srebro. Dopóki nie zrozumie (a kiedy to nastąpi to nie wiadomo) to nie będzie widziała, że trzeba na siebie uważać i uważać pod nogi. Na nic się zdawały magiczne osłonki na kanty, Zuzanna perfekcyjnie je usuwała, więc z nich zrezygnowaliśmy. Przecież nie osłonię całego mieszkania materacami, choć to by śmiesznie wyglądało :) Ehhh... no moje ADHD!

Tak jak wiecie wczoraj byliśmy z Zuzanną na ostrym dyżurze, bo najzwyczajniej w świecie uderzyła się o kant rodzicowego łóżka podczas porannych wygłupów. No zdarzyło się. Panie w szpitalu znają już Zuzannę. Ledwo dziecko weszło na izbę i szaczęło biegać. Tak jak i wtedy gdy łamała sobie palec, a co.
Przy rejestracji Pani śmiała się, że rodzice mają za słaby refleks, że może by ją uwiązać. Nawet mieliśmy taki pomysł, żeby ją uwiązać jak krowę, ale co by to dało? Hmmm... pewnie nic.

Zdjęć znalazłam wiele z siniakami, pierwsze jest z 19.03.2013, ale czuję, że coś ominęłam.

Kilka dni temu odkryłam patent na siniaki. Słyszałam o nim już, ale do tej pory jakoś nie szło mi z niego skorzystać. O co chodzi? Ano chodzi o masło. Kilka dni temu Zuzia się przewróciła, od razu wiedzieliśmy, że będzie siniak. Jednak poleciałam do lodówki po masło, posmarowałam miejsce stłuczki masłem, i co? I nie ma śladu, także uważam, że to działa. Kiedy jesteśmy w domu problem znikam, ale kiedy jesteśmy poza domem, nie już tak łatwo. Nie będę nosić masła w torbie, co nie :)

Oto kilka Zuzannowych siniakowych fotek

















A Wy znacie jakieś sposoby na siniaki?

  • Digg
  • Del.icio.us
  • StumbleUpon
  • Reddit
  • RSS

0 comments:

Post a Comment