Od środy do niedzieli

Troche nas mało ostatnio, ale obiecuję, że już powracamy. Ten tydzień był tak szalony i aktywny, że nazwyczajniej w świecie nie miałam siły na zebranie się do napisania postów. A szkoda. No nic, mam nadzieję, że choć w małej części postaram się Wam przedstawić, co tam u nas słychać :)

11.09.2013 - ŚRODA - Fitness with baby

Tak jak Wam pisałam wybrałam się z Zuzią na zajęcia fitness with baby. Oj bardzo byłam ciekawa jak to będzie.

Zajęcia pierwsza klasa. Jeśli chodzi o mnie to nie poszłam na nie, aby schudną ale po to, aby moje ciało ujędrnić. Nie mam z czego się odchudzasz. Chętnie bym przygarnęła czyjeś 5 kilo. Ktoś chętny?

Godzina zajęć, odpowiednia, bo 10.00. A same zajęcia? Hardkore, powiem tak. Jeśli ktoś nigdy nie ćwiczył i postanowił po ciąży zacząć, i poszedł na te zajęcia, to hmmm.... Ja, która od 14 lat biegam, to następnego dnia miałam takie zakwasy, że przez kilka dnia bolały mnie mięśnie brzucha i pośladków :) Zajęcia trwają godzinę. Oczywiście tyle ile mogłam tyle poćwiczyłam, bo Zuzia chciała być u mamy na rękach, albo bawić się piłką, albo biegać z mamą za rękę po sali. Na koniec zajęć zajęła się gumą i matka mogła poćwiczyć. Jestem zadowolona, że zapisałam się na te zajęcia, bo to jakakolwiek forma "treningu" :), gdzie w zasięgu ręki mam Zuzię.

12.09.2013 - CZWARTEK - Zasmarkaniec

Mam wrażenie, że każdego już dopadł ten okropny katar. Nie ominęło i nas. Zuzia ma katar. Miałyśmy rano pojechać na zajęcia do logopedy, ale i ja nie czułam się najlepiej. Także siedziałyśmy w domu. Radzimy sobie jak możemy. Oczyszczamy nosek, wpuszczamy sól fizjologiczną, psikamy Nasivin, używamy maści majerankowej, wyciągamy glutki, ale to i tak mało. Katar mamy ciągle :(

W ramach pocieszenia, po południu wybraliśmy się do teściów na naleśniki :) Jedli wszyscy :)

13.09.2013 - PIĄTEK - U specjalisty

Piątek to dzień wizyt u psychologa. Zuza jest nieprzeciętna. Po raz kolejny psycholog stwierdziła, że Zuzia przechodzi bunt dwu latka. I to nie jest śmieszne. Widzicie czasem sytuacje w sklepach jak dziecko rzuca się na ziemię bo coś ma zakazywane? Tak teraz mamy z Zuzią. Świetnie, co nie? Całe to zachowanie spowodowane jest tym, że Mała jest najnormalniej na świecie bardzo rozwinięta poznawczo w stosunku do swojego wieku. Przez to pojawia się dużo więcej zakazów w jej życiu, których nie jest w stanie zrozumieć. Dodatkowo do niedawna jej świat był inny. Był bez dźwięków. Na wiele rzeczy nie zwracała uwagi, jednak teraz towarzyszą jej dźwięki. To dodatkowo powoduje to zachowanie, choć nie jest to głównym czynnikiem. Psycholog jest bardzo zadowolona rozwojem Zuzi. Sama widzę, że pięknie się rozwija. Oczywiście bardzo się cieszę. Oby było tak dalej. :)

14.09.2013 - SOBOTA - Wesele

A w sobotę od rana panował harmider. Zbieranie, pakowanie kreacji, jazda do moich rodziców, bo wszyscy razem wybraliśmy się na weselę mojego brata ciotecznego. Pierwotnie Zuzia miała zostać z babcią, mamą męża. Niestety zmieniliśmy zdanie po ostatnich akcjach Zuzi. Nic strasznego, ale najlepszym uspokajaczem jest mama. Mama to lek na wszystko. Bałam się jak Zuzia zniesie ten "hałas" weselny. Nie ma opcji, żeby słyszała konkretnie jaka muzyka leci. Dla niej to był hałas i tyle. Wesele odbywało się nad Zalewem Zegrzyńskim. Pięknie było :) Zuza bardzo dzielna, wytrzymała do mniej więcej 21. Dzięki uprzejmości "Młodym" ululałam Zuzię w ich apartamencie, a następnie przełożyłam do "dużego" wózka i tak spała przy naszym stoliku. Mogliśmy się pobawić i mieć ją na oku. Niestety koło 24 zaczęła już się coraz częściej przebudzać, więc jak tylko skończyły się oczepiny, podziękowaliśmy za gościnę i zabawę i zabraliśmy się do domu. Noc była taka sobie, ale nie ma to tamto wstaliśmy po 9 :)






15.09.2013 - NIEDZIELA - Poprawiny

Dziś natomiast odbyły się poprawiny w domu Pana Młodego. Na podwórku rozstawili nawiot, stoły, krzestła i mnóstwo jedzenie i alkoholu. Muzyka, dobre towarzystwo i zabawa świetna. Jak to na poprawinach, troche gadu-gadu, troche am-am. Zuza pierwszy raz jeździła na rowerze :) I jak pięknie ogarniała temat, mimo, że rower był dla większego dziecka. Było też bujanie w hamaku, granie w piłkę i bieganie. Wszyscy się dotleniliśmy, a po drodze do domu zajechaliśmy na chwilę do Ikei.















A w Ikei jak to w Ikei zakupiliśmy kilka planowanych i kilka nie planowanych rzeczy :) Normalka, prawda?

Najważniejszą rzeczą było kupienie nowego krzesełka dla Zuzi. Dlaczego? Ano dlatego, bo poprzednie, które dostała na urodziny połamała! Tak dobrze widzicie, połamała. Taka z niej aparatka. Kuliśmy jej mały wiklinowy fotel na, który chorowałam od jakiegoś czasu, ale że dostała na urodziny tamto, to stwierdziłam, że trudno będzie to. To jest piękne :) W planach na przyszły rok jest nowe łóżko dla Zuzi, takie już duże. Na razie śpimy w łóżeczku, ale już niedługo na zimę zdejmiemy jej jeden bo i będzie miała "małe-duże" łóżeczko. Świetne rozwiązanie.

Tak czy siak Ikea to raj dla zakupoholików :)

Mam nadzieję, że podsumowanie tygodnia jest czytelne. A już jutro znów wybieram się na zajęcia fitnessu. Już się boję co będziemy robić. Ałaaaa.... moje mięśnie :)


  • Digg
  • Del.icio.us
  • StumbleUpon
  • Reddit
  • RSS

0 comments:

Post a Comment