Może zacznę od tej niemiłej strony.
Mimo, że Zuzia robi postępy i jest coraz lepiej, jest jedna sprawa, którą się stresuję i denerwuję. Chodzi o rozumienie mowy. Mamy z tym duży problem. Niestety. Ćwiczę z nią, bawię się, a to najlepszy sposób nauki, ale jednak nie widzę zbytnich efektów. Nie wiem czy jest po prostu za wcześnie, w końcu dopiero dwa miesiące słyszy, no ale jednak ma już 13 miesięcy i powinna czytać z ruchu ust już coś. Boje się, że Zuzia ma jeszcze jakiś problem ze sobą :( Kilka miesięcy temu nasza jakże wspaniała pani psycholog stwierdziła, że Zuzia może mieć autyzm. Jednak od tego czasu nie poruszyła tego tematu. Dodatkowo nie wydaje mi się, żeby tak było, ale nie znam się na tym zbytnio. Są różne formy autyzmu, więc może być nieciekawie. Jutro mamy wizytę u innej pani psycholog, bo z tamtą się niedogadywałyśmy, Zuzia jej nie polubiła. A nie ma co, dziecko doskonale wyczuje dobrą, czy złą osobę. Także, nie miałam wyjścia. Albo ryk i coraz większa niechęć do zajęć, albo zmiana osoby prowadzącej. Wiadomo. Najważniejsze jest, aby Zuzia nie miała traumy zajęciowej.
Kolejna niemiła sytuacja, to taka, że nasza pani logopeda będzie miała mniejszy wymiar godzin w poradni. :( Na szczęście nie oddała nas i będzie dalej nas prowadzić, ale niestety wymiart godzin na pewno się zmieni i nie będzie to już raz w tygodniu. Nie chciałabym, aby Zuzia miała mniej zajęć niż raz w tygodniu, bo widzę, że te zajęcia jej dużo dają. Mam nadzieję, że może nasza kochana pani Basia będzie gdzieś przyjmować prywatnie i jakoś to ogarniemy, żeby Zuzia korzystała z tych zajęć jak najwięcej.
Och jestem w takim dołku emocjonalnym, że nie wiem. Ciężko mi. Ciężko mi patrzeć jak dzieci moich znajomych, normalnie się rozwijają, gaworzą, gadają. Cieszę się niezmiernie z ich szczęścia, ale też zazdroszczę, tak zdrowo oczywiście :)
Dziś byłyśmy na kolejnych ustawieniu procesora. Po krótce napiszę - Jest dobrze. Jutro opiszę jak wyglądała nasza wizyta w Kajetanach.
A teraz może przejdę do bardziej przyjemnych rzeczy. Podczas naszej nieobecności, pan listonosz zostawił nam w skrzynce kilka awizo. Był to rzeczy, które zamówiłam przed wyjazdem, albo i w trakcie :) Zakupy - dla poprawy humoru :)
Pierwsze awizo dotyczyło spineczek dla Zuzi. Mimo, że jeszcze nie jest jakaś kudła postanowiłam zakupić jej kilka śliczności od Momilio :)
Zuzia musiała oczywiście już tą z kwiatuszkiem potraktować dość brutalnie, dlatego jest już brudna!
Kolejne dwa dotyczyły butów, dla mamy i dla Zuzi :) Choć te dla Zuzi kupiłam na przyszły sezon, stwierdziłam, że na ten ma już wystarczająco dużo, a oprzeć się im nie mogłam. Melisski Kotki :)
W przedostatniej paczce były książeczki dla Zuzi. Nie wiem czy śledzicie na fb blog New Life New Love New Me, ale Ania udostępniła jakiś czas temu linka, że Wydawnictwo Dwie Siostry zrobiło przeceny na swoje książeczki. Grzechem byłoby nie skorzystać, także znów uzupełniłyśmy bibliotekę o dwie kolejne pozycje - Robimisie i Auto :)
Ostatnia paczka była prezentem dla Zuzi od przefantastycznej osoby, ale poświecę temu osobny post, bo warto! :)
Tyle byłoby pocztowych niespodzianek, ale tylko pocztowych. Nie byłabym sobą, gdybym nie kupiła Zuzi jakiegoś wdzianka. W poniedziałek po powrocie wyruszyłam na łowy do Zary. Nie wiem czy widziałyście nową kolekcję Zary dla niemowląt, ale wiem jedno - zbankrutuję, bo są takie śliczności. Garderoba Zuzi powiększyła się o piękne spodnie dresowe kotki, spódniczkę w gwiazdki i sweterek z serduszkiem.
Tak poprawiam humor :/












0 comments:
Post a Comment