Jakoś tak mi źle. Nie mogę od wczoraj dojść do siebie.
Wczoraj była pierwsza rocznica śmierci Mojej Ukochanej Babci. Pamiętam ten dzień jak wczoraj. Wiem, że człowiek nie jest nieśmiertelny, ale wiecie jak to jest. Chcieć zatrzymać przy sobie osobę, którą się maksymalnie i bezinteresownie kocha.
Był to 9 dzień po urodzeniu się Zuzi. Pamiętam jak mama do mnie zadzwoniła i poprosiła, abym przyjechała z Małą,bo z babcią coraz gorzej i nie wie ile jeszcze wytrzyma. Zapakowaliśmy Małą i pojechaliśmy. Było mi ciężko, po porodzie ledwo chodziłam, biodra mi się strasznie rozeszły, ale wytrzymałam. Wiadomo. Weszłam do domu. Babcia leżała na łóżku, przywitałam się. Na szczęście kontaktowała. Po chwili pokazałam jej Zuzię i powiedziałam, że to jej prawniusia Zuzia. Uśmiechnęła się, ale kazała ją zabrać. Nie chciała jej niczym zarazić. Wyszliśmy do innego pokoju, a Babcia w jednej sekundzie przestała rozpoznawać miejsce. Ciągle wywołała dziadka. Nie czekaliśmy na cud. Zadzwoniliśmy po karetkę. Całkiem szybko przyjechała. Lekarze byli bardzo mili i wyrozumiali. Zapytali Babcię, czy wie kim są, ale ona nie wiedziała i ciągle pytała się gdzie jest dziadek. Po chwili rozmowy, lekarze wzięli Babcię na nosze i zanieśli do karetki. Mój mąż zawiózł dziadka do szpitala, w tym samym czasie co Babcia jechała do szpitala. Ja zostałam z mamą. Rozmawiałyśmy, ale było mi źle i ciężko. Byłam bardzo zmęczona, więc wróciliśmy do domu. Wieczorem zadzwonił do mnie dziadziuś i zdał mi relację z pobytu w szpitalu. Mówił, że wspaniale zajęli się Babcią i że jest w dobrych rękach.
Przyszedł 25 czerwca. Tego dnia odwiedzili nas teściowie i moja mama z bratem. Oczywiście jak to teściowie zasiedzieli się u nas i gadali o niczym. Gdy wyszli mama kazała mi usiąść. I powiedziała najgorsze i najsmutniejsze słowa jakie dano mi usłyszeć - "Babcia nie żyje." :( Wpadłam w histerię. W nocy stanęło serce Mojej Babuni. Mimo reanimacji nie udało jej się uratować. :(
Wiem, że jest Jej lepiej, że już się nie męczy, nic Ją nie boli, ale smutek w moim sercu ciągle jest. Cieszę się, że zdążyłam do Niej przyjechać i pokazać Zuzię. Jednak ciężko mi przyjeżdzać do moich rodziców i dziadków i nie widzieć Jej tam. Żałuję, że Zuzia nie będzie miała tej przyjemności, żeby poznać tą niesamowicie złośliwą osóbkę, bo do tej grupy ludzi należała Moja Babcia. Wiem, że takie jest życie, ktoś przychodzi na świat, a ktoś inny z niego odchodzi, ale wolałabym, żeby Babcia była z nami.
Kocham Cię Babuniu!!! :***
Jakoś tak
2:07 PM |
Subscribe to:
Post Comments (Atom)






0 comments:
Post a Comment